Sawanna
Następnego dnia spałam do południa. Cieszyłam się, że jest sobota i jeszcze tylko niecałe dwa dni i lecę do Londynu. Wstałam i poczekałam na obiad później ubrałam się w swoje ulubione dresy. Resztę dnia sporządzałam listę rzeczy, które musze spakować. Lista była dość długa. Jak zwykle nie wiedziałam co zabrać. Najchętniej zabrała bym cała szafę i toaletkę. Niestety, to nie jest takie łatwe, ale mimo tego lubię się pakować i biegać po domu z kartką. Oczywiście nie mogłam znaleźć najważniejszego, a mianowicie WALIZKI. Nie mam pojęcia gdzie ona jest. Zadzwoniłam do Tri.
- Hejka rudzielcu! Co robisz?
- W sumie nic, siedzę przed TV. -odpowiedziała znudzonym głosem.
- O to bardzo dobrze. Zbieraj tyłek i przyjeżdżaj do mnie! Babski wieczór z szukaniem walizki się szykuje!
- Widzę znowu muszę ratować cię z opresji panno Clark! Pogadam z mamą. Mam nadzieje, że mnie podwiezie i niedługo będę! - powiedziała podniecona.
- Okej, czekam! - powiedziałam i rozłączyłam się. Siedziałam na łóżku i dopisywałam najróżniejsze przedmioty na listę. Minęło dwadzieścia minut i usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i omal nie wywalając się o własne nogi. Otworzyłam drzwi i rzuciłam się na Tri.
- Czeeeeeeeeeeść mała! - wykrzyczała Tri. Często nazywała mnie ''mała'' mimo tego, że jest o około piętnaście centymetrów ode mnie niższa. Zresztą jak większość moich koleżanek. Zawsze byłam najwyższa, nawet na chłopaków patrzyłam z góry. Ale na szczęście zaczęli dojrzewać i mnie przerośli. Nie wiem, po kim jestem taka wysoka. Moja mama jest o głowę ode mnie niższa. Całkiem śmiesznie razem wyglądamy. A tata też nie był wysoki. To znaczy, nie był jakimś krasnalem, ale miał przeciętny wzrost. Mama mówi, że po prostu szybko dojrzewam i niedługo przestanę rosnąć, a wszystkie koleżanki mnie dogonią. Mam nadzieje, że ma racje.
- Cześć lisku! - powiedziałam puszczając Tri. Weszła do środka z wypchaną torbą. Wtedy w korytarzu pojawiła się moja mama. Spojrzała na torbę Tri.
- Trish u nas śpi? Oh pewnie, że się zgadzam kochanie. - powiedziała mama śmiejąc się.
- No wiesz mamo po co miałam pytać cię o zgodę skoro wiedziałam, że i tak się zgodzisz.
- Nie bądź taka mądra. - powiedziała mama z uśmiechem i poszła do salonu.
- Dalej rozbieraj się i ruszamy na strych!
- O matko w tą hodowle roztoczy?
- No a co ty myślałaś, że po co ja cię ściągnęłam?
- No fakt, ja na pewno obronie cię przed pająkami - powiedziała śmiejąc się.
- Nie śmiej się! Serio będę się czuła bezpieczniej z tobą niż sama. - powiedziałam wieszając kurtkę Tri do szafy. Poszłyśmy do mojego pokoju, a Tri rzuciła się na moje łóżko.
- Matkoooo jak ja je kocham! Ja na nim dzisiaj śpię! - wykrzyczała. Fakt moje łóżko jest wygodne. Mimo tego, że jest stare chyba nie zamieniła bym je na jakiekolwiek inne.
- Eh. Niech już ci będzie.
- Dziękuuuuuuuuuje! Dobra dalej chodź znajdziemy tą walizkę muszę z tobą o czymś pogadać. - spojrzała się na mnie i od razu wiedziałam o czym chce porozmawiać a raczej o kim. Matt chyba zawrócił jej w głowie. Wstałam z krzesła i poszłyśmy na strych.
- Matko Saw gdzie tu jest światło!?
- Poczekaj. Chyba tutaj...O! - światło zapaliło się. Rozejrzałam się ale nie zauważyłam walizki. - Hm, chyba będziemy musiały trochę poszperać.
- Saw, tak się zastanawiam jakim cudem walizka nie leży gdzieś na wierzchu jeżeli ty tak często wyjeżdżasz z ciocią.
- Oj no to przez ten remont. Wszystkie rupiecie, które mama nie chciała wywalić, a już jej nie pasowały wylądowały tu.
- Chodź może odsuniemy tą komodę.
- Dobry pomysł. - momentalnie odsunęłyśmy stary mebel na bok. Zauważyłyśmy pudełko.
- Co w tym masz? -spytała Tri.
- Nie wiem, ale mama musiała to tutaj przynieść po remoncie. - Ukucnęłam obok kartonu i otworzyłam go. W środku ujrzałam czerwony materiał. Złapałam i wyciągnęłam okazało się, że to sukienka.
- O matko! jaka śliczna! To twojej mamy?
- Tak z jakiegoś balu ze szkoły średniej - odpowiedziałam z uśmiechem. Fakt sukienka była śliczna. Lekko rozkloszowana ku dołowi, sięgała za kolana. Była na grubych ramiączkach, dekolt był w kształcie serca ozdobiony srebrnymi diamencikami. Miała duże zwężenie w pasie.
- Łał! Musimy ją przymierzyć - Trish wyrwała mi suknię z ręki i złożyła w pół i chciała z powrotem spakować ją do kartonu. Na dnie zobaczyła białą kopertę.
- O a to, co to? - Wyjęła kopertę z kartonu i wsadziła do niego sukienkę. Otworzyła ją. Podeszłam do niej. W środku były zdjęcia. - To chyba zdjęcia z tego balu. Widziałaś je? - spytała Tri.
- Nie. Pokaż! - wzięłam do rąk zdjęcia i usiadłam na podłodze. Trish usiadła obok mnie i zaczęłyśmy przerzucać fotografię. Na pierwszym zdjęciu pokazana była sama sala, była pięknie ozdobiona, głównie w kolorze czarnym i białym. Było widać wielkie stoły z jedzeniem. A na podłodze leżało pełno czerwonych balonów. Na następnej fotografii było zdjęcie grupowe.
- Gdzie jest twoja mama?
- Hm nie wiem... O tu!
- E tam widać tylko głowę. - przerzuciłyśmy kolejne zdjęcie. Na nim była moja mama w tej czerwonej sukience z moim tata. Ubrany był w czarny garnitur, a w kieszeń wsadzoną miał czerwoną róże. Mama wyglądała pięknie, miała rozpuszczone długie loki i pomalowane czerwone usta.
- Wygląda zupełnie jak ty! - Fakt. Każdy mi mówi, że jestem kopia mamy z młodości. Rzeczywiście, czasem jak oglądamy stare zdjęcia to w pierwszej sekundzie myślę, że to ja. - A ten facet obok to kto? - spytała Tri
- To mój tata - odpowiedziałam uśmiechając się do zdjęcia. - Mama opowiadała mi, że na tym balu z tatą zakochali się w sobie. Opowiadała, że przetańczyli razem cała noc a tata nie spuszczał z niej wzroku.
- Kurczę jakie to romantyczne. Szkoda, że nasze bale nie wyglądają jak te kiedyś.
- Wyobrażasz sobie nas w takich sukniach?
- Pewnie! ty mogła byś ubrać sukienkę mamy! Muszę pogadać z Arią, żeby w tym roku zorganizowała bal w stylu lat 80.
- Trish, ta sukienka nie jest w stylu lat 80... - powiedziałam załamana jej wiedzą.
- Spójrz na napis nad nimi.
- ''Bal charytatywny a'la lata 50''. Rzeczywiście, więc w tym roku bal musi być w stylu lat 50, albo muszę zorganizować domówkę a'la lata 50! To jest dopiero pomysł!
- Ciekawe tylko z kim bym na taki bal poszła... - odpowiedziałam smutnym głosem
- Na pewno dostała byś dużo zaproszeń! - odpowiedziała przytulając się do mnie
- Od jakiś kretynów jak co roku? Nie dziękuje, wole jedno a porządne. Jak na przykład od Nialla.
- Oj daj spokój z tym chłopakiem. Nie wyobrażam sobie ciebie z kimś takim.
- Nie rozumiem co ci w nim nie pasuje - spojrzałam na przyjaciółkę z pod byka.
- Chodzi mi o to, że w nim kocha się dużo dziewczyn i...
- I co!? - spytałam lekko wkurzona.
- Po prostu ty nawet z nim nie rozmawiałaś tacy chłopacy wolą bardziej pewne siebie dziewczyny...
- Skąd ty możesz wiedzieć jakie on lubi dziewczyny? Poza tym rozmawiałam z nim...
- Chodzi ci o te parę słów jak na niego wpadłaś? Chyba tego nie można nazwać rozmową..
- Nie, nie chodzi mi o to!
- W takim razie o co?
- Wczoraj wpadłam na Conora.. tak wiem, nie śmiej się. Był razem z Niall'em, ale się spieszyli, więc nie rozmawialiśmy. Gdy odchodzili Niall powiedział, że pogadamy późnej. I gdy szłam do domu podbiegł do mnie i zapytał czy nie poczekałabym z nim na jego tatę i...
- CO!? Serio? Czemu mi nic nie powiedziałaś? - powiedziała zaskoczona i podniecona jednocześnie przerywając mi.
- No przecież ci mówię kretynko!
- No dobra. I jak o czym rozmawialiście?
- Hm nie rozmawialiśmy długo ale...
- A zauważyłaś, że spogląda na ciebie w szkole? - spytała znów mi przerywając.
- W sumie...tak. Parę razy przyłapałam go na tym, że na mnie patrzy wtedy uśmiechał się i szybko odwracał wzrok..
- Od kiedy tak na ciebie spogląda? Coś się wydarzyło?
- Hm nie wiem. A nie poczekaj jak ostatnio pod szkołę przyjechał po mnie Jake i przytuliliśmy się, to zza jego ramienia zobaczyłam Nialla. Dziwnie się na nas patrzył, jakby był zazdrosny. I gdy zobaczył, że go widzę, pomachał mi i pożegnał się.
- OMG! Chyba mu się podobasz!
- Przesadzasz...
- Nie! Przecież...
- A jak Matt? To o nim chciałaś pogadać? - Tym razem ja jej przerwałam, aby zakończyć ten temat.
- Tak o nim. Kurcze Sawanna ja nie wiem co robić. Od paru dni ze sobą piszemy, ale się nie spotkaliśmy. Chodzi o to, że boję się z nim zobaczyć. Kiedy o nim myślę czuję się dziwnie jakbym się zakochała. Czy to możliwe żebym po jednym spotkaniu już się zakochała?
- Wiesz ja zakochałam się przez samo patrzenie. - zaśmiałyśmy się razem. Po chwili kontynuowałam - Ale tak całkiem poważnie, to powinnaś się z nim spotkać. Ja od razu wiedziałam, że pasujecie do siebie. Widziałam jak dobrze czujesz się rozmawiając z nim wtedy w centrum. I tak to jest absolutnie możliwe, że tak szybko się zakochałaś rudzielcu.
- Czyli co umówić się z nim?
- No pewnie! A o czym ja mówię!?
- OK. Dzięki Saw, kocham cię.
- Ja ciebie też. - przytuliłyśmy się mocno. Po chwili Trish zaczęła produkować się jaki to Matt jest piękny i cudowny.
- Obczaiłam jego zdjęcia na fejsie. Miał zdjęcia z wakacji, gdybyś ty tylko widziała jego klatę!
- Zobaczę później.
- Pff, nie. Nie pozwalam ci patrzeć na kaloryfer mojego przyszłego chłopaka.
- ''Przyszłego chłopaka'' Trish! - Zaśmiałyśmy się razem.
- Ej serio mówię! - zachichotała. Gadałyśmy tak i śmiałyśmy się jeszcze z trzydzieści minut.
- Dobra Tri, wstawaj miałyśmy szukać walizki!
- A no tak! Dobra zobacz tam za tymi kartonami. A ja zobaczę pod tym kocem. - zrobiłam tak jak kazała mi Tri. Odsunęłam kartony rozejrzałam się ale nie znalazłam walizki.
- MAAM! - usłyszałam radosny głos przyjaciółki. Wyciągnęła różową walizkę w kropki spod kartonu. Zabrałyśmy ją, karton z sukienką i wróciłyśmy do pokoju. Spojrzałam na zegarek była już 19.48.
- Czujesz to, że spędziłyśmy na strychu prawie dwie godziny. - odwróciłam się w stronę Trish. Dziewczyna zdejmowała już z siebie ubrania. Po chwili wbiła się w sukienkę mojej mamy.
- I jak ? - spytała obracając się.
- Okropnie! Ściągaj ją teraz! - powiedziałam śmiejąc się. Tri chwyciła swojego Iphone'a i zrobiła sobie zdjęcie. Gdy się rozebrała chwyciłam za sukienkę położyłam ją na łóżku. Zdjęłam z siebie ciuchy i przymierzyłam ją.
- Łał! Zdecydowanie do ciebie bardziej pasuje! Chodź zrobię ci zdjęcie. - pozowałam przyjaciółce, a ona robiła zdjęcia. - Chodź pokażesz się mamie! -Tri rozpuściła mi włosy ułożyła na ramieniu jak miała mama na balu i zbiegłyśmy na dół.
- Przedstawiam Pani Panią! - powiedziała Trish do mojej mamy.
- O matko! Wyglądasz zupełnie jak...
- Ty - przerwałam jej i się uśmiechnęłam.
- Dokładnie. Jak znalazłyście tą sukienkę?
- Na strychu szukałyśmy walizki i wpadła nam w ręce.
- Pięknie wyglądasz! - powiedziała mama ze świeczkami w oczach i przytuliła mnie. - Jesteś już taka duża...
- Mamo przestań! Zachowujesz się co najmniej dziwnie - powiedziałam próbując odkleić ją od siebie.
- Dobrze, dobrze. Już idę sobie, nie będę robić ci ''PRZYPAŁU'' - odeszła śmiejąc się.
- Przypału!? Twoja mama jest świetna - powiedziała Tri. Wróciłyśmy do mojego pokoju i przebrałam się w swoje ciuchy. Usiadłyśmy na łóżku i włączyłyśmy laptopa. Weszłyśmy na fecebook’a.
- Mogę dodać nasze zdjęcia? - spytała Tri.
- Jasne. - Tri skleiła fotografie i przerobiła je. Dodała zdjęcie na moim profilu i wylogowała się. Włączyłyśmy jakąś komedie i zajadałyśmy chipsy, które przyniosłam. Kiedy film się skończył Trish pierwsza poszła się wykapać. Ja zalogowałam się na facebooka. Miałam 10 powiadomień. Kliknęłam na nie i weszłam w zdjęcie. Były komentarze od dziewczyn zachwycające się sukienką. Był też jeden od wujka ''Orzeszek jak wyrósł!'' Tak moja rodzina zawsze musi mnie ośmieszać. Ostatni był od Jake. Napisał '' Piękne dziewczyny! haha''. Polubiłam jego komentarz i parę innych oczywiście omijając komentarz wujka. Odłożyłam komputer i chciałam wstać z łóżka, ale kątem oka zobaczyłam, ze przyszło nowe powiadomienie.
- ''Niall Horan skomentował twoje zdjęcie'' - przeczytałam głośno. Zaczęłam krzyczeć wtedy Trish wybiegła w ręczniku z łazienki.
- Co się stało!? - spytała przerażonym głosem.
- Niall skomentował nasze zdjęcie!
- Pokaż! pokaż! - rzuciła się obok mnie i weszłyśmy w zdjęcie. Zjechałyśmy na dół.
- ''WOW, Sawanna wygląda jak z bajki!'' - przeczytała Trish.
- OMG! czy to ty widzisz to samo co ja!?
- Mówiłam, że na ciebie leci!
- Skomentował moje zdjęcie jak pewnie wielu innych dziewczyn...
- A ty znowu swoje! Skończ! Chłopak na ciebie leci i nie zaprzeczaj!
- Tak, tak. Idź się lepiej ubrać, bo zaraz zabiorę ci ten ręcznik. - powiedziałam i wyciągnęłam rękę w stronę Trish.
- Już idę. - wstała z łóżka i wróciła do łazienki. Kiedy wyszła znów zaczęła temat o Niallu. Ja szybko zabrałam piżamę i poszłam do łazienki. Siedziałam w niej na prawdę długo, ponad godzinę. Kiedy wyszłam Tri spała. Nie było późno, ale kiedy Tri się nudziło szybko zasypiała. Wiedziałam o tym i wykorzystałam to aby uniknąć rozmowy o Niallu. Rozłożyłam sobie kanapę i stojącą pod oknem i położyłam się. Długo nie mogłam zasnąć. Myślałam o tym, o czym zawsze myślę tej porze, a mianowicie o Niallu. Zastanawiałam się, czy serio mogę mu się podobać. Jego dziewczyny zawsze były blondynkami i zawsze były ładne i popularne. Był z wieloma dziewczynami ale z żadną nie dłużej niż dwa tygodnie. Z tego co wiem, dawno z nikim nie był. Jego ostatnią dziewczyną była Kate, ale to było rok temu. Myślałam o nim i myślałam. Przewracając się na drugi bok niechcący zrzuciłam telefon. Hałas Iphone'a uderzającego o podłogę obudził Trish.
- Matko...Co się stało? - powiedziała cichym zaspanym głosem.
- Telefon mi spadł - wstałam z łóżka i szłam w kierunku drzwi.
- Gdzie idziesz?
- Do kuchni, napić się
- Poczekaj idę z tobą. - Tri podniosła się z łóżka. Wstając zahaczyła noga o kołdrę. Straciła równowagę i całym ciałem upadła na podłogę. Zaczęłam się śmiać tak mocno, że leżałam ze śmiechu. Tri śmiała się razem ze mną. Po chwili wstała z podłogi i złapała się za kolano.
- Ałć. Będę miała wielkiego siniaka - powiedziała nadal lekko się śmiejąc. Podeszła do mnie podała mi rękę i podniosła mnie z podłogi. Poszłyśmy na dół nadal się śmiejąc. Weszłyśmy do kuchni, zapaliłam światło i spojrzałam na kolano Tri.
- Ej leci ci krew. - Z kolana Tri spływała mała kropelka krwi. Otworzyłam szafkę i wyjęłam plastry. Ucięłam kawałek i przykleiłam przyjaciółce.
- Chyba zaraziłam się tym od ciebie.
- Czym? - spytałam zaskoczona.
- Ośmieszaniem się. - odpowiedziała i zaczęła się śmiać.
- Spadaj! - powiedziałam śmiejąc się. Zdaje sobie sprawę z tego, że jestem niezdarna i często nieogarnięta i robię z siebie kretynkę, no ale cóż taka już jestem. Pogodziłam się z tym. Wyjęłam szklanki i nalałam nam soku.
- Wiesz co, zgłodniałam.
- W sumie ja tez. Zaraz nam coś zrobię. Na co masz ochotę?
- Hm...A co tam masz? - podeszłyśmy do lodówki i zastanawiałyśmy się co możemy zjeść. Spojrzałam na jajka, potem na mleko i później na Trish.
- Czy myślisz o tym samym co ja? - spytała.
- NALEŚNIKI! - powiedziałyśmy równocześnie. Poszłam do szafki i sięgnęłam patelnie.
- Dalej podaj mi mleko i jajka. - Wyjęłam olej i inne potrzebne składniki. Gdy byłyśmy młodsze, moja mama robiła nam naleśniki, gdy spała u mnie Trish. Od paru lat już niestety tego nie robi. Uważa, że jesteśmy wystarczająco duże, że możemy poradzić sobie same. My jednak uważamy, że po prostu jej się nie chce. Zrobiłyśmy masę i zaczęłyśmy smażyć.
- Matko, co ty robisz? - spytała Tri.
- Umiesz smażyć naleśniki?
- Masz szczęście! To jedyna rzecz która potrafię zrobić - odpowiedziała z uśmiechem i zastąpiła mnie przy patelni. Przyglądałam się Tri jak sprawnie rozlewa masę po patelni. - Jak się tego nauczyłaś?
- Smażyć naleśniki? Babcia mnie nauczyła. Nikt nie gotuje tak świetnie jak ona.
- Wiem! Pamiętasz jak była u ciebie i zrobiła jabłecznik?
- O tak! Jabłecznik to jej specjalność.
- Przyznam, że był nawet lepszy niż mamy Ameli.
- No mówiłam już, że nikt nie gotuje tak świetnie jak moja babcia. - powiedziała z wielkim uśmiechem. Po paru minutach kładła już ostatniego naleśnika na talerz. Ja wyjęłam nutelle z szafki i usiadłyśmy przy stole. Zajadałyśmy się i starałyśmy się być dość cicho żeby nie obudzić mamy. Wiedziałyśmy, że jak ją obudzimy będziemy musiały się z nią podzielić. Niestety nasze starania poszły na marne. Po kilku chwilach ujrzałyśmy mamę w przejściu.
- Co wy tu robicie? Co
tak ładnie pachnie? - spytała mama.
- Nic mamo to ci się śni wracaj do łóżka.
- Oj Saw jaka ty zabawna. Nie będziecie miały mi za złe jak wezmę sobie jednego?
- Nie oczywiście, że nie mamusiu. - powiedziałam pod nosem. Po dziesięciu minutach zjadłyśmy, chwile porozmawiałyśmy i poszłyśmy spać. Była już trzecia w nocy, byłyśmy zmęczone i zasnęłyśmy od razu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I nastepny :)
- Nic mamo to ci się śni wracaj do łóżka.
- Oj Saw jaka ty zabawna. Nie będziecie miały mi za złe jak wezmę sobie jednego?
- Nie oczywiście, że nie mamusiu. - powiedziałam pod nosem. Po dziesięciu minutach zjadłyśmy, chwile porozmawiałyśmy i poszłyśmy spać. Była już trzecia w nocy, byłyśmy zmęczone i zasnęłyśmy od razu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I nastepny :)
Świetny ;)
OdpowiedzUsuńczekam na następny ;D