Nialler
- Hey Niall. – przywitała mnie Sawanna z ciepłym uśmiechem
na twarzy.
- Cześć dziewczyny, wy też tutaj, w parku, co za zbieg
okoliczności. – zacząłem się stresować, przy czym wszystko zaczęło mi się
plątać.
- Taa, przeczytałam dzisiaj rano, że będzie tu festyn,
puszczą wszystkie części Harrego Pottera i jeszcze odwiedzi nas sam Devon
Murray. Dawno nic ciekawego się tu nie działo… - Amelia zalała mnie
słowotokiem, ale nie mogłem skupić się na żadnym jej słowie. Wszystko to przyćmił
mi wygląd Sawwany. Pomimo dość chłodnego wiatru, który jesienią u nas jest
praktycznie zawsze, miała na sobie prześliczną sukienkę sięgającą do połowy ud
w kolorze bordowym, w którym wyglądała, no nie powiem, naprawdę niesamowicie.
Do tego miała krótką, skórzaną, czarną kurtkę i wysokie buty. Na sam widok miałem ochotę zjeść ją wzrokiem.
Kiedy Amelia zaczęła wymachiwać mi ręką prze nosem ocknąłem się.
- Myślałam, że wpadłeś w trans, czy coś. – zaśmiała się
blondynka
- Wciąż tu jestem. – wymamrotałem i wiedziałem że jestem już
czerwony na twarzy.
- Jesteś sam? – spytała po chwili Sawnna.
- Tak właściwie to z kolegą. – zacząłem nerwowo rozgadać się
dookoła w poszukiwaniu Conora, aż w końcu znalazłem go w tym samym miejscu,
gdzie był kilka minut temu. – Tam. – wskazałem palcem na przyjaciela.
- To może po niego pójdziemy?- zapytała ta ruda dziewczyna,
którego imienia nie znam.
- Jasne. – odpowiedziałem i ruszyliśmy.
Conor już chyba większego idioty z siebie nie mógł zrobić.
Przy nim ja, to pestka. Siedział na krześle z zamkniętymi oczami na których
miał jakieś, nawet nie wiem co to właściwie było, a jakaś kobieta, wyglądająca
jak z Hogwartu malowała mu taką samą bliznę na czole w
kształcie pioruna, jaką ma Harry Porter.
- Super. – powiedziałem sam do siebie zasłaniając oczy
rękoma. W pewnym momencie Amelia wyjęła telefon i zrobiła zdjęcie chłopakowi,
który nie zdawał sobie najmniejszej sprawy z tego, że jest obserwowany przez
trzy laski, a jedna z nich mu się podobała
- Idealne na profilowe na facebooka. – powiedziała
dziewczyna, po czym wszyscy wokół zaczęli się śmiać. Chłopak po chwili
zorientował się, że coś jest nie tak i zdjął gluta z oczu. Spojrzał na
dziewczyny, a potem zmroził mnie wzorkiem. Ja tylko uniosłem ręce,
wzdrygnąłem ramionami i poruszyłem
ustami składając je w jedno słowo jakie mi teraz się nasuwało - SORRY. Może nie
było to jedyne słowo jakie miałem wtedy w myślach, ale chyba najodpowiedniejsze
w tej sytuacji.
- Cześć dziewczęta. – powiedział spokojnym tonem Conor z
dużym naciskiem na dziewczęta i skierowanym wzrokiem na mnie. Nie mogłem
powstrzymywać już dalej śmiechu, więc wybuchłem, a wtedy Conor zaatakował mnie
od tyłu, waląc mnie po plecach pięściami.
- Dobra, już dobra opanuj się, damy na nas patrzą. –
powiedziałem już opanowany, choć wciąż miałem na twarzy wielkiego banana.
Dziewczyny też chichotały cicho i chyba bardziej rozśmieszył ich atak chłopka
na mnie, niż to całe mazidło na jego twarzy.
Przyjaciel stanął
obok mnie i tylko szepnął:
- Zginiesz z tych oto rąk. – rozłożył
swoje ręce i ścisnął mocno dłonie.
- Już się boję. – odgryzłem się.
- Ooo i dobrze, bardzo dobrze . – odpowiedział rozłoszczonym
tonem. Po chwili naszą cichą wymianę zdań przerwała Amelia:
- Zaraz puszczą pierwszą część Harrego, nie chce jej
przegapić, ktoś chętny pójść ze mną.
- Ja. – usłyszałem głos przyjaciela, z wciąż wyczuwalną
nutką wrogości wycelowaną do mnie.
- Świetnie. – powiedziała dziewczyna z uśmiechem i wzięła
Conora za rękę. – Tak po za tym uważam, że wyglądasz uroczo z tym piorunem na
czole. Dodaje ci męskości. – dziewczyna paplała i paplała, w końcu chłopak
pociągnął ją za rękę w stronę wielkiego telebimu, nie odwracając się już w
naszym kierunku. Gdy odeszli już na bezpieczną odległość, dziewczyny znów
zaczęły się śmiać. Nie mogąc się oprzeć śmiałem się razem z nimi, bo naprawdę
nie wiedziałem co teraz zrobić. Zostałem sam na polu bitwy i musiałem sobie
jakoś poradzić.
Nagle za pleców ‘’Rudej” wyłoniła się postać chłopaka, który
po chwili objął dziewczynę od tyłu całując ją w szyję.
- Gotowa? – spytał ją, a dziewczyna odwróciła się do niego
przodem i pocałowała w usta.
- Oczywiście że tak. – odpowiedziała i ponownie odwróciła
się w naszą stronę. – To jest Matt, a to Niall. – przedstawiła nas, a my
podaliśmy sobie ręce
- Nie będziesz miała nic przeciwko jeśli zostawię cię tu z
nim sama, prawda – zwróciła się do Sawanny
- Na pewno nie zginę. – odpowiedziała i uśmiechnęła się do
mnie. Ja odwzajemniłem uśmiech i zwróciłem się do zakochanej pary:
- Nie martwcie się odprowadzę córkę do domu przed 12. Nic
się jej nie stanie. – chłopak tylko powiedział do mnie dzięki i zabrał swoją
dziewczynę. Chyba był mi wdzięczny za to, że zdjąłem mu nie potrzebny problem z
głowy i mógł pomigdalić się z dziewczyną na osobności.
- To co, przejdziemy się? – po chwali zaproponowała Sawanna.
- Jasne.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszamy, że tak długa czekaliście, ale mamy zbyt mało czasu, choć mamy ferie. Na pewno to nadrobimy. Pamiętajcie głosować w ankietach :) Zostawcie także komentarze :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszamy, że tak długa czekaliście, ale mamy zbyt mało czasu, choć mamy ferie. Na pewno to nadrobimy. Pamiętajcie głosować w ankietach :) Zostawcie także komentarze :)
Jeju, świetny ten blog:)
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy rozdział i życzę weny :*
Super! Genialny! Czekam na nexta i życzę weny!
OdpowiedzUsuńhttp://back-for-you-1dstory.blogspot.com
Świetny blog:) Dzięki za zaproszenie:) Czekam na nowy rozdział, buziak:*
OdpowiedzUsuńpodoba mi sie :))
OdpowiedzUsuńChciałam Cie poinformować, że zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Award :) Pytania znajdziesz u mnie na blogu :* Pozdrawiam Asiek :*
OdpowiedzUsuń