Nialler
Miałem ochotę wyskoczyć z
samolotu, jednak dźwięk oznaczający, by zapiąć pasy uratował mi życie. W końcu
lądujemy. Gdy było już po wszystkim, jak najszybciej wyciągnąłem swój bagaż
podręczny i czekałem aż, wypuszczą nas z samolotu.
W końcu wyszliśmy na powietrze.
Londyn. Nareszcie. Naprawdę nie mogłem się już doczekać tych kilku najlepszych
dni mojego życia. Skierowaliśmy się w stronę budynku lotniska i już po chwili
przeszliśmy kontrole i odebraliśmy swoje bagaże. Dziewczyny koniecznie musiały
skorzystać z toalety, więc postanowiłem przypilnować wszystkich sześćdziesięciu
toreb jakie ze sobą zabrały. Otoczyłem się nimi wszystkimi i czekałem, aż
przyjdą. Po bacznej obserwacji ludzi kręcących się koło mnie, zauważyłem
mężczyznę trzymającego tabliczkę z imieniem i nazwiskiem mojej cioci, a także z logo redakcji, w której moja ciocia
pracowała. Miałem zamiar podejść do niego i powiedzieć, że jestem z nią, ale na
pewno by mi nie uwierzył i nie miałem nawet szansy tego zrobić, otoczony jak
fortecą z każdej strony walizkami. Cierpliwe czekałem na dziewczyny, które w
końcu po piętnastu minutach się pojawiły.
- Ten pan chyba na ciebie czeka,
ciociu. – spojrzała w stronę, w którą wskazałem i zabrała ze sobą swoją torebkę
i pobiegła do mężczyzny.
- Ja nie mam zamiaru nosić tych
wszystkich toreb. – powiedziałem z wyrzutem
- Dlatego ten koleś tu jest. –
powiedziała Sawanna pisząc sms’a i idąc w kierunku cioci
- Zostawisz mnie tu samą, znowu?
- Spokojnie, nie zginiesz. –
powiedziała śmiejąc się.
Potem wraz z Bob’em, tak nazywał
się ten facet, zanieśliśmy wszystkie walizki cioci do samochodu. Podróż trwała
dobrą godzinę. Gdy już wjechaliśmy do centrum nie mogłem oderwać oczu od szyby
samochodu. To miasto jest cudowne.
- Będę tu kiedyś mieszkał.
- Zostawisz Irlandie? – zapytała
mnie Sawann
- Będę często ją odwiedzać.
- Tak, jasne.
Pod hotelem, obsługa zajęła się
wszystkimi naszymi bagażami, a my spokojnie weszliśmy do środka.
- Mam rezerwacje na nazwisko McDewis
– powiedziała ciocia, a recepcjonistka szybo wpisał je w bazę danych na
komputerze i przejrzała pliki.
- Tak zgadza się, apartament nr
108, 10 pięto. – odpowiedziała kobieta i miło się uśmiechnęła.
-
Dziękuję. A to są moi goście. – ciocia zabrała klucz elektroniczny od
apartamentu i odeszła, a my za nią podreptaliśmy, nie odzywając się ani słowem.
Hotel zadziwiał. Cudowne
wykładziny, drogie tapety i różne orientalne ozdoby. Nie mogłem doczekać się
widoku wnętrza naszego „nowego mieszkanka”.
Ciocia
przesunęła kartę w zamku i już po chwili drzwi się otworzyły. Weszliśmy do
środka i oniemialiśmy. Przynajmniej ja.
Ciocia takie widoki miała prawie na co dzień, a Sawann z tego co wiem, nie raz
już z nią wyjeżdżała.
Wielki
salon, z ogromną, wygodną, skórzaną kanapą, 60 calowym telewizorem i barkiem z
małym blatem kuchennym i lodówką. Rzuciłem się na kanapę i nie miałem zamiaru z
niej schodzić.
- Podoba ci się, co? – spytała
mnie ciocia, gdy już zdarzyła na robić wokół siebie bałaganu.
- Cudownie. Mogę tu już zostać na
zawsze.
- To dobrze, bo tutaj będziesz
spać.
- Co?
- Apartament jest dla jednej
pary, a nie dla trzech singlów. Ja z Sawann będziemy spały w sypialni na łóżku,
a ty tutaj na kanapie. No chyba, że chcesz spać ze mną. Innej opcji nie ma.
- Okey, odpowiada mi. Kanapa jest
mega wygodna. Zapewne łóżko jest sto razy wygodniejsze, ale już wole tego nie
sprawdzać, bo będę żałował.
- Cieszę się, że się dogadaliśmy.
A teraz pozwólcie, że wezmę wspaniałą, odprężającą kąpiel. Dobranoc dzieciaki.
– powiedziała i z nikła za drzwiami łazienki.
Nawet nie miałem siły się rozpakować. Postanowiłem
rozpracować telewizor. Bawiłem się pilotem, gdy Sawann nadawała wciąż z kimś
przez telefon. To raczej nie jej mama. Gada już dobre pół godziny. Może w końcu
jej się bateria rozładuje, bo pisze smsy od początku naszego spotkania na
lotnisku. Cioci też nie widać. Mam nadzieje, że nie utopiła się w tej wielkiej
wannie. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem, a gdy się obudziłem, byłem przykryty
wielki, miękkim kocem, pod którym się gotowałem.
haha wygoniły biednego Nialla na kanapę :D haha
OdpowiedzUsuń