Nialler
Leżałem na łóżku, tyle że pośrodku korytarza po którym
krzątali się lekarze i pełno innych zdezorientowanych ludzi. Nagle jedna z
pielęgniarek spostrzegła, że się obudziłem i podeszła do mnie.
- Jest pan… - nie dałem jej dokończyć. Dobrze wiedziałem
gdzie jestem i z jakiego powodu. Jedyne co mnie interesowało to Saw.
- Gdzie jest Sawanna? – spytałem
- Ta dziewczyna, z którą cię tu przywieziono? – zapytała
- Tak ta dziewczyna.
- Spokojnie, nic jej nie jest. Miała przeprowadzane badania,
wszystko jest w normie. – ta wiadomość poprawiła mi znacznie samopoczucie.
- Pan będzie mógł wyjść jeszcze dziś. Tylko jeszcze zmierzę
ciśnienie i przekaże wyniki lekarzowi, który wypisze wypis.
- A mogę ją odwiedzić? – spytałem
- Nie teraz, potrzebuje odpoczynku. Na pewno będziecie mieli
szanse się jeszcze spotkać. – uśmiechnęła się do mnie, wykonała badanie i odeszła.
Leżałem bezczynie zamęczając się myślami, jak to się stało,
że Sawanna wpadła do tego cholernego jeziora. Nie znalazłem żadnego sensownego
wytłumaczenia, tylko to, że nie powinna kucać na samej krawędzi pomostu i być
uważniejszą. Dobrze, że nic złego się nie wydarzyło. Ostatecznie zgoniłem
wszystko na chciwego i samolubnego łabędzia i czekałem, aż w końcu zjawią się
moi rodzice i zabiorą mnie do domu. Nie chciałem zostawiać tu Sawanny samej, zwłaszcza,
że jutro wyjeżdżam. Musiałem jeszcze wymyślić sposób na spotkanie się z nią
przed wyjazdem.
Nie miałem totalnie nic do
roboty. Mój telefon przepadł. Na pewno leży gdzieś na dnie jeziora. Nie było
wtedy czasu na przejmowanie się nim. Mam nadzieje, że doczekam się szybko
nowego.
Przyglądałem się ludziom na
korytarzu. Każdy czekał z niecierpliwością na lekarza, lub jakąkolwiek osobę,
która w końcu przekaże im jakąś wiadomości o stanie najbliższych. Co jakiś czas
obok mnie przewożono chorych i kierowano ich do innych sal. Nienawidzę szpitali
i tego zapachu. Czuje się tu tak nieswojo. Wszystko jest takie zimne. Obce. Nie
wiem jak ludzie wytrzymują tu na dłuższą metę. Ja bym nie potrafił. Choć chorym
to jest chyba obojętne. Po godzinie miałem ochotę uciec. Zastanawiałem się
gdzie są moi rodzice i czy w ogóle ich powiadomiono. Zaczęło mnie mdlić. Postanowiłem
poszukać toalety. Wstałem z łóżka i skręciłem w prawo. Za rogiem był jeszcze
większy chaos, niż tam gdzie leżałem. Przedzierałem się przez tłum ludzi. Jakaś
para wtulona w siebie siedziała na ławce i płakała. Jeden z mężczyzn o długich
szarych włosach i brodzie stojących i podpierających ścianę, był tak blady, że
można było by uznać go za trupa gdyby nie to, że wciąż stoi. W końcu znalazłem
swój cel. Wszedłem do łazienki i zamknąłem drzwi za sobą. Usiadłem na posadzce.
Bił od niej miły chłód. Oparłem głowę o ścianę i zamknąłem oczy. Za dużo
zamieszania jak na jeden dzień. Tu jest mi o wiele lepiej. Sam, w ciszy, z dala
od wszystkiego. Może to nie było najlepsze miejsce, bo wciąż to toaleta w
miejscu publicznym, a ja siedzę w niej na podłodze i modlę się do muszli
klozetowej, ale zdecydowanie lepsza od szpitalnego korytarza. Po chwili zrobiło
mi się lepiej. Przestało mnie mdlić. Chciałbym wrócić do domu. Przemyłem twarz
zimną wodą i wróciłem na korytarz. Nie wiem ile siedziałem w łazience, ale
pomieszczenie świeciło pustkami. Pytam się w myślach, co stało się z tymi
wszystkimi ludźmi. Chyba nagle nie wyparowali. Podszedłem do recepcji i
zauważyłem zaniepokojonych rodziców, którzy mnie wszędzie szukają. Czemu nie
zajrzeli do łazienki? To chyba pierwsze miejsce gdzie człowiek w szpitalu by
poszedł. Podszedłem do nich i błagałem tylko by zabrali mnie do domu. Podpisali
jakieś papierki i w końcu trafiłem do samochodu. Przez to wszystko dopiero
teraz przypominam sobie o Sawannie. Miałem się z nią spotkać. Nie mam na nic
kompletnie siły. Chciałem do niej zadzwonić, ale po pierwsze nie mam telefonu,
po drugie jej numeru, a po trzecie ona zapewne śpi. Postanowiłem zrobić to samo
i położyć się do łóżka. Spotkam się z nią jutro jeszcze przed wyjazdem.
Położyłem się i wystarczyła chwila, żebym zasnął.
Dobry rozdział. Troszkę szkoda, że Niall z nią nie porozmawiał, ale mam nadzieję że zrobi to w następnym :) Pozdrawiam Asiek :*
OdpowiedzUsuńDokładnie, popieram Asię! :)
OdpowiedzUsuńNo i jakoś tak... Szkoda mi Niall'a... Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że jest smutny... Mam nadzieję, że jego znajomość z Sawanną wszystko zmieni... Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziałuuu! ♥
Pozdrawiam ciepło i życzę dalszej weny! ♥
marrymeharrystyles.blogspot.com/